O miłości do strażackiego munduru opowie Gabi

Kategoria: BZIK Opublikowano: czwartek, 21, grudzień 2017 Justyna Zimny-Frużyńska Drukuj E-mail

Kobiet w Ochotniczej Straży Pożarnej przybywa. Jeżdżą do pożarów, wycinają ludzi z rozbitych samochodów, nie boją się udzielać pierwszej pomocy, kobiety-strażaczki grają w orkiestrach i walczą na zawodach. Kobiety w składzie Ochotniczych Straży Pożarnych były, są i będą. Kiedy zawyje syrena zawsze są gotowe do akcji. Nie ma tu taryfy ulgowej.

Od ilu lat jesteś związana z Ochotniczą Strażą Pożarną?
Członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej jestem od listopada 2016 roku, jednak nie brałam czynnego udziału w akcjach. Dopiero od września tego roku rozpoczęłam swoją prawdziwą przygodę z OSP. W czerwcu zakończyłam z powodzeniem szkolenie przygotowujące mnie do działań w różnego typu akcjach.

Jak się zaczęła Twoja służba w OSP?
Do Straży zapisałam się spontanicznie. Początkowo nie myślałam o udziale w akcjach. Prowadziłam jedynie pokazy pierwszej pomocy głównie dla przedszkolaków. Po zdecydowaniu się na Kurs Podstawowy dla Strażaków OSP zrozumiałam, że czynny udział w akcjach to coś niesamowitego i tak od września tego roku ratuję ludzkie życie i mienie. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Czy masz w rodzinie tradycje strażackie?
Nie, ale będę czynić wszelkie starania, żeby tę tradycję zapoczątkować

Jak połknęłaś bakcyla do tej służby? Co Cię motywowało?
Już jako małe dziecko dźwięk syreny mroził mi krew w żyłach, jednak nigdy nie myślałam o tym, żeby rozpocząć przygodę ze Strażą. Wszystko zaczęło się od jednej osoby, dzięki której poznałam „wnętrze” wszystkich działań i akcji, co sprawiło, że coraz bardziej zaczęło mi się to podobać. Pożary i wypadki to tylko część tego, czym naprawdę jest OSP. Niesiemy szeroką pomoc mieszkańcom naszej gminy. Walczymy z różnymi żywiołami. Z ogniem, wiatrem, wodą. To nie tylko praca w zespole z OSP, do którego należę, ale również z innymi wspaniałymi osobami z Państwowej Straży Pożarnej, z którymi mam przyjemność współpracować podczas wielu akcji. Oni również ciągle motywują mnie do działań i szerzenia swojej nowej pasji.

Większość osób w OSP to mężczyźni, jak odnajdujesz się w takim twardym męskim świecie?
Nie stanowi to dla mnie problemu. Staram się nie okazywać jakichkolwiek różnic, dlatego często podczas akcji osoby spoza OSP, do której należę, nie rozpoznają mnie. Dopiero kiedy zdejmę hełm i odsłonię twarz spotykam się ze zdziwieniem i często pozytywnym zaskoczeniem. Podczas akcji nikogo nie zastanawia, kto kim jest. Każdy wykonuje to, co do niego należy i w tym przypadku nie ma odrębnych czynności dla kobiet, dlatego muszę być równie twardą i silną kobietą, jak otaczające mnie męskie grono.

Czym w OSP zajmują się panie? Jak wygląda ich praca na rzecz ochotniczej straży i mieszkańców danej miejscowości?
Czynności wykonywane przez panie nie różnią się od męskich czynności. Każda czynność, jaką Strażak wykonuje jest tak samo traktowana przez kobiety jak i przez mężczyzn. Poza akcjami natomiast, kobiety pełnią znakomitą funkcję w roli reprezentacyjnej OSP podczas uroczystości. Znacznie bardziej wyróżniają się od mężczyzn.

Co należy do Twoich obowiązków?
Każdy Strażak odpowiada za swoje stanowisko, porządek w remizie oraz przegląd i odstawienie używanego podczas akcji sprzętu. Jako czynny członek OSP biorę udział w akcjach ratowniczo-gaśniczych, podczas których współpracuję ze Strażakami zawodowymi, z funkcjonariuszami policji oraz ratownikami medycznymi. Wykonuję wiele czynności, które należą do moich obowiązków podczas prowadzonych działań. Najważniejsza jest skuteczna pomoc.

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w pracy w OSP?
Przede wszystkim zmierzenie się z obawą przed nieznanym. Jadąc na alarm nigdy nie wiadomo, co nas czeka. Musimy być przygotowani na każdą ewentualność i mieć w głowie zarys czynności, które należy wykonać, by pomóc. Każde kolejne zdarzenie jest dla mnie dużym wyzwaniem. Trzeba mierzyć się ze strachem i swoimi słabościami. Największym wyzwaniem było zastosowanie pierwszej pomocy przy prawdziwym zdarzeniu z udziałem poszkodowanych. Dotychczas miałam spory kontakt z pierwszą pomocą, jednak wszystko było pozorowane i nie musiałam obawiać się, że coś zrobię źle. W ratowaniu drugiej osoby nie ma miejsca na błąd, dlatego tego obawiałam się najbardziej.

Pamiętasz swoja pierwszą akcję, w jakiej uczestniczyłaś?
Oczywiście, że tak. Nie da się zapomnieć takiego wydarzenia. Emocje były niesamowite. Zostaliśmy zadysponowani do wypadku samochodowego. Nie wiedzieliśmy czy są osoby poszkodowane i jak sytuacja wygląda naprawdę. W głowie miałam setki myśli, co i jak zrobić, od czego zacząć, rozważałam różne możliwe sytuacje. Całość emocji budował jeszcze dźwięk alarmu i moje zakłopotanie względem sprzętu, bo wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, w jakiej skrytce kryje się potrzebny sprzęt. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że nie ma osób poszkodowanych, więc odetchnęłam z ulgą. Całe zdarzenie okazało się nie być groźne.

Praca w OSP jest ciężka nie tylko fizycznie, ale to również duże obciążenie psychiczne. Nie unikniesz dramatycznych widoków, czy można się na nie uodpornić?
Decydując się na czynny udział w akcjach zdawałam sobie sprawę z tego. Szczególnie jednostka, do której należę, dosyć często wyjeżdża do zdarzeń, w których osób poszkodowanych jest sporo. Jako Strażacy mamy możliwość skorzystania ze wsparcia psychologicznego po trudnej akcji. Myślę, że pierwszy raz jest najgorszy, bo jest to coś, czego jeszcze się nie zna, ale z czasem jest się bardziej przygotowanym na to, że coś takiego może się wydarzyć i nie mamy na to żadnego wpływu. Wszystko zależy od naszego podejścia i od tego czy będziemy rozpamiętywać dane zdarzenie czy potraktujemy je jak kolejną niesioną pomoc.

Czy na akcjach bywało niebezpiecznie?
Na każdej akcji trzeba liczyć się z ryzykiem. Musimy działać w taki sposób, żeby to niebezpieczeństwo było jak najmniejsze. Najważniejsze jest przewidywanie. Podczas nachylania się nad deską rozdzielczą samochodu musimy spodziewać się, że może dojść do wybuchu poduszki powietrznej, która nie otworzyła się przy zderzeniu. Wchodząc do budynku objętego pożarem należy spodziewać się, że w każdej chwili może spaść na nas jakiś element budynku. Udając się do wycieku ze zbiornika cysterny trzeba przewidzieć, że może to być substancja o dużym skażeniu, dlatego należy pamiętać o założeniu aparatów ochrony dróg oddechowych. Wszędzie czyha jakieś niebezpieczeństwo, dlatego trzeba je minimalizować i rozważnie podchodzić do działań.

Czy podczas służby w OSP spotkałaś się ze śmiercią?
Tak. Wstępując do OSP trzeba być przygotowanym na wszystko.

Czy koledzy z drużyny Ci pomagają? Jak Cię traktują, jako równa sobie czy raczej maskotkę?
Jak najbardziej pomagają. Z racji, że jestem niską osobą mam czasem problem, żeby po coś sięgnąć albo wsiąść do samochodu, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto podsadzi i pomoże się wspiąć na wysokości :) Podczas działań nie odczuwam jakiegoś innego traktowania, każdy jest równy sobie. Każdy sobie pomaga i wspiera bez względu na płeć. Jako Strażacy jesteśmy sobie równi.

Z jakimi wyrzeczeniami wiąże się uczestnictwo w Ochotniczej Straży Pożarnej?
Tutaj nie można się spodziewać, kiedy zostaniemy wezwani. Czasem syrena zawyje podczas śniadania, obiadu, czasem podczas kąpieli albo w drodze do sklepu. Nie da się niczego zaplanować, dlatego trzeba liczyć się z tym, że ciepły obiad możemy dokończyć dopiero za kilka godzin, a spotkanie z sąsiadką trzeba przełożyć na inny dzień. Trzeba być gotowym o każdej porze dnia i nocy bez względu na pogodę.

Czego nauczyła Cię służba w ochotniczej straży pożarnej?
Przede wszystkim nierozważności i szerokiego myślenia. Jeżdżąc samochodem zdarzało mi się nie zapinać pasów, obecnie zapinam nawet na bardzo krótkich trasach. Wszystkie pożary i wypadki dają ogromne wyobrażenie i otwierają szeroko oczy.

Czym jeszcze się zajmujesz? Co robisz na co dzień?
Obecnie jestem studentką pierwszego roku w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Na co dzień prowadzę korepetycje z języka angielskiego dla dzieci i młodzieży. W wolnych chwilach staram się szerzyć swoją wiedzę i umiejętności z zakresu działań ratowniczo-gaśniczych.

Co poradziłabyś innym dziewczynom, które chcą wstąpić do OSP, ale się wahają.
Dziewczyny, jeśli macie jakiekolwiek obawy przed wstąpieniem do OSP możecie je ze spokojem rozwiać. Ochotnicza Straż Pożarna to nie tylko dramatyczne widoki i ciężka kilkugodzinna praca przy pożarach i wypadkach, ale również udział w Zawodach Sportowo-Pożarniczych, przynależność do orkiestry dętej, liczne uroczystości i imprezy, a także wspólne spędzanie czasu w strażackim gronie. Wszelkie wahania możecie odstawić na bok i jeszcze dziś rozważyć wstąpienie do Ochotniczej Straży Pożarnej w waszej miejscowości. Poszerzajcie tradycje lub tak jak ja, zapoczątkujcie ją w waszych rodzinach. To niezwykła przygoda, która może przerodzić się w ogromną pasję.

Gabrysiu życzę Ci bezpiecznych akcji i niekończącej się pasji do działania! Bogu na chwałę Ludziom na pożytek!!

Odsłony: 35