O cieniach sportu jakim jest kulturystyka opowiada Krystian

Kategoria: Inspiracje Opublikowano: czwartek, 16 sierpień 2018 Justyna Zimny-Frużyńska Drukuj E-mail

Kulturyści na swoją sylwetkę pracują przez całe życie. Uprawiają jeden z najdroższych sportów świata, muszą mierzyć się ze stereotypami i mitami.

Na czym polega ten sport? Jaka jest jego historia? Na te pytania i wiele innych odpowie Krystian.

Czym właściwie jest kulturystyka?
Jest to dyscyplina sportu, polegająca na kształtowaniu sylwetki ciała poprzez hipertrofię mięśni szkieletowych w wyniku ćwiczeń fizycznych wykonywanych z obciążeniem; z jednoczesnym maksymalnie możliwym zredukowaniem tkanki tłuszczowej podskórnej w celu lepszego uwidocznienia mięśni. Jednak przez osoby uprawiające ten sport, uważana jest raczej za styl życia, ponieważ praca nie kończy się na treningu, a największe znaczenie ma to, co robimy poza treningiem, czyli odpowiednie żywienie i czas na regenerację.

Co sprawiło, że zacząłeś uprawiać sport jakim jest kulturystyka?
W 2013 roku, nie miałem żadnego pomysłu, żadnej wizji co dalej ze sobą zrobić, w jakim iść kierunku. Byłem po czwartej operacji na kolana, jedyne, o czym marzyłem, to, to, by znów zacząć biegać, grać w piłkę, ćwiczyć, żeby zacząć cokolwiek robić, normalnie żyć. Kiedy pojawiłem się na siłowni, nigdy nie przypuszczałbym nawet, że stanę na scenie, że będę w stanie podnieść ćwierć tony, że cokolwiek uda mi się zbudować. Zaczynając tę drogę nie myślałem o tym, nie miałem związanych z tym żadnych planów, żadnego celu, chciałem tylko trenować, pracować nad sobą, zacząć coś od nowa, w moim przypadku, od całkowitego zera. Siłownia pokazała mi, powiedziała jak być silnym mentalnie, fizycznie, emocjonalnie. Ciężkie treningi nauczyły mnie pokory, dyscypliny, konsekwencji, bez względu na to, czy danego dnia czuję się dobrze, czy jak kompletny flak. To nie ma znaczenia, stało się to dla mnie obowiązkiem, częścią życia, częścią mnie. Patrzę na swoje zdjęcia z przeszłości, jaki byłem nie tylko fizycznie, ale też mentalnie, bez wiary, bez ambicji, bez jakiegokolwiek punktu odniesienia. Nie słucham tego, co mówią inni, patrzę w lustro, na tego kolesia po drugiej stronie i doskonale wiem, ile mi brakuje, jak słaby jeszcze jestem, jak wiele przede mną, ile jeszcze czeka mnie pracy. To normalne, to nie jest sprint, mam całe życie, by podążać tą drogą, nie chcę z niej zbaczać, nie chcę jej ukończyć, chcę by trwało to do samego końca, dopóki zdrowie nie powie "stop", do utraty tchu, ostatku sił, ostatniego dnia. Jestem wdzięczny za to, że dalej mogę to robić, wdzięczny za każdą lekcję, każdą porażkę, która mnie buduje, która kształtuje to, jakim jestem. Ta odpowiedź nie ma głębszego sensu, jest to moja osobista historia, moje odczucie tego, czym obecnie się zajmuję. Jeżeli dotrwałaś do końca, to wiedz, że jest to dla mnie największa nagroda.

Czy masz swojego mentora, który jest dla Ciebie inspiracją?
Jest wielu kulturystów, trójboistów, ciężarowców, z których biorę przykład, uczę się etyki pracy poprzez obserwację tego, co robią. Ogólnie staram się być lepszym każdego dnia, nie wzoruje się w 100% na żadnym zawodniku, ponieważ każdy ma swoją drogę i jest inny. Nie chcę być czyjąś kopią, jestem sobą, prosty chłopak ze wsi i taki do końca chce pozostać. Na Polskiej scenie od początku swojej przygody ze sportami sylwetkowymi podziwiałem Grzegorza Płaczkowskiego, który jest pionierem kategorii men's physique w Polsce i prawdziwym championem. Jeszcze jako licealista śledziłem poczynania Grześka na scenie, jego mistrzostwo świata z 2013r. i masę innych sukcesów, nigdy nie myślałem nawet żeby kiedykolwiek zbliżyć się do jego sylwetki, która jest moim zdaniem kompletna. O tym, że stanę z nim na scenie, nawet nie śniłem, a podczas ostatnich zawodów, dowiedziałem się, że startujemy razem w jednej kategorii . Był to dla mnie ogromny zaszczyt i mam nadzieję, że nie ostatni raz, kiedy razem stajemy na scenie. Natomiast największym autorytetem jest dla mnie Jason Poston. Jego historia przypomina mi trochę moją. Chudy chłopak z problemami zdrowotnymi trafia na siłownię i poprzez swój upór i determinację, zostaje mistrzem, osiągając praktycznie wszystko w tym sporcie. Wiem, że prawdopodobnie nigdy nawet nie zbliżę się do jego poziomu, ale jest przykładem tego, że nieważne jak źle w naszym życiu bywa, jak ciężko jest, to po burzy zawsze wychodzi słońce, a wszystko zależy tak naprawdę od nas samych.

Od ilu lat trenujesz?
Na siłownię zacząłem chodzić po maturze, w maju 2013r. Tamten okres ciężko nazwać „prawdziwymi treningami”, ponieważ byłem laikiem i wszystkiego się uczyłem, ale tak. Wtedy się to zaczęło.

W jakim wieku najlepiej zacząć trenować?
Tutaj nie ma jakiegoś ograniczenia, im wcześniej tym lepiej. Najlepsi zawodnicy podnoszenia ciężarów, trójboju, kulturystyki zaczynali w wieku 6-8 lat, ucząc się odpowiedniej techniki i stopniowo zwiększali swoje obciążenia i wyniki. Nawet jeżeli nie myśli się przyszłościowo, o którymkolwiek z wyżej wymienionych sportów, to siłownia jest świetnym uzupełnieniem dla każdej dyscypliny, jako prewencja przed urazami lub podniesienie naszych zdolności motorycznych. Przy odpowiednim obciążeniu i treningu, im wcześniej, tym lepiej.

Ile godzin w tygodniu poświęcasz na treningi?
Jest to zależne od okresu w jakim się znajduję, jeżeli jest to stricte okres przedstartowy, to trzymam się różnych protokołów, ale bywa, że codziennie po parę godzin. Jeżeli jestem w okresie poza startowym, to 4-5 treningi siłowe w tygodniu, uzupełnione lekkimi treningami cardio.

Jak wygląda Twoja codzienna dieta?
To jest również mocno zależne od okresu w jakim się znajduję, ale bazuję na zdrowym, nie przetworzonym jedzeniu. Masa warzyw i owoców każdego dnia, zdrowe tłuszcze, jajka, mięsa, nabiał, produkty zbożowe i wiele innych produktów, z których komponuję swoje posiłki.

Ile miesięcznie wydajesz na jedzenie, odżywki?
Tak jak wyżej, to zależy.. Ale większość swojego budżetu wydaję na jedzenie, na suplementy już nie tak sporo, uważam, że oprócz witamin i minerałów nie są tak bardzo potrzebne. Ewentualnie do uzupełnienia braków w diecie.

Czy różnego typu odzywki, suplementy, mogą spowodować trwałe zmiany w ludzkim metabolizmie i spowodować wzrost lub spadek naszej masy?
Nie sądzę, nigdy się zresztą nie spotkałem z takim przypadkiem, żeby ktoś przedawkował jakiś suplement, ewentualnie w takim przypadku, mógłby mieć problemy żołądkowe. Wiele osób myli suplementy ze sterydami, uprzedzę kolejne pytanie – tak. Sterydy anaboliczno androgenne bez odpowiedniej kontroli lekarza mogą mieć taki wpływ, dlatego są mocno zabronione. Zawodnicy Polskiego Związku Kulturystyki i Fitness, oraz federacji IFBB do których należę są poddawani podczas zawodów badaniom antydopingowym, dlatego jeżeli ktokolwiek myśli o startach, musi zapomnieć o takim wspomaganiu, chyba, że chce startować na dożynkach, czy festynach, tan nie sądzę, żeby został poddany takim badaniom :)

Gratuluje ostatnich sukcesów i życzę powodzenia w dalszej karierze. Powiedz dokładniej jakie to były i które miejsca zająłeś.
Bardzo, bardzo dziękuję! W ciągu tygodnia udało mi się uzyskać cztery osobiste sukcesy. 13 maj podczas mistrzostw Polski, w mocno obsadzonej kategorii udało mi się wejść do ścisłego finału, gdzie ostatecznie zająłem 5 miejsce, tego samego dnia rozgrywany był również puchar Polski, gdzie zadebiutowałem w nowej dla mnie kategorii „ athletic men’s physique”, zdobyłem brąz, co było dla mnie ogromnym sukcesem, którego naprawdę się nie spodziewałem, ponieważ na te zawody przygotowywałem się niespełna trzy tygodnie. Zawody odbywały się w niedzielę, natomiast w środę wieczorem dowiedziałem się, że jadę na najbardziej prestiżowe zawody międzynarodowe „Diamond Cup”, które odbywały się w sobotę w Warszawie. Praktycznie bez żadnego przygotowania na nie pojechałem, zahaczając jeszcze w czwartek o zawody „strong Man”, które odbywały się w Krośnie, nie wiem jakim cudem, ale udało mi sie je wygrać. W piątek rano wyjazd do Warszawy, weryfikacja i oczekiwanie na mój start. Wszystko, co do tej pory udało mi się zdobyć, nie równa się temu, co uzyskałem w Warszawie. Finał na międzynarodowych zawodach, reprezentując Polskę i walcząc z najlepszymi zawodnikami z całego świata, finał z mistrzami świata i Europy, było dla mnie niczym sen, z którego jeszcze nie mogę się obudzić. Otrzymałem licencję międzynarodową, dającą mi możliwość startów poza granicami kraju i dyplom/ certyfikat od Prezesa IFBB (Międzynarodowej Federacji Kulturystyki i Fitness), dr. Rafaela Santoji.

„Hardkorowy Koksu” twierdzi, że kulturyści przez sport tracą rodziny, a kulturystykę nazywa najdroższym sportem świata. Jakie masz na ten temat zdanie?
Kłamstwem byłoby, gdybym temu zaprzeczył. Robert ma sporo racji. Ten sport wymaga całkowitego poświecenia. Czas na treningi, przygotowanie posiłków, dalekie wyjazdy, a przede wszystkim, okres przedstartowy, kiedy zawodnik jest „nie obecny” i czuje się jak „trup”, nie sprzyjają na pewno relacją rodzinnym. Moje życie towarzyskie praktycznie nie istnieje. Wychodzę na trening, później do pracy, wracam do domu, przygotowuję posiłki na następny dzień, w miarę wolnego czasu czytam i szkolę się w tym co robię. A co do kwestii najdroższego sportu.. prawda. Wpisowe na zawody, które wynosi parę set złotych (diamond cup około tysiąca), okres przygotowawczy, dieta, suplementy, wyjazdy, brązowienie, to wszystko jest bardzo drogie, a profitów finansowych z tego nie ma praktycznie żadnych, jedyną nagrodą jest prestiż i uczucie spełnienia. Nic ponad to. Jednak nie żałuję żadnej złotówki wydanej na to co robię, nie narzekam, jestem wdzięczny i cieszę się, że zdrowie pozwala mi dalej to robić.

Czym się zajmujesz poza kulturystyką?
Pracuję w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Dukli i skończyłem studia Wychowania Fizycznego na Uniwersytecie Rzeszowskim. Ogólnie w miarę możliwości staram się jak najbardziej rozwijać i doskonalić, za co bardzo dziękuję mojemu Przełożonemu, Dyrektorowi Michałowie Szopie, który nie robi mi żadnych problemów i kiedy tylko potrzebuję wolnego na wyjazd, do szkoły, czy zawody, to bez problemu mi go daję. Jestem mu za to bardzo wdzięczny, bo życie – życiem, pasja – pasją, jednak to praca daje mi możliwość ciągłego rozwoju i robienia tego, co obecnie robię. Oprócz tego w miarę możliwości czasowych, prowadzę również kilka osób jako trener osobisty.

Czy musiałeś kiedyś wykorzystywać swoją siłę na ulicy? Czy nikt nigdy nie odważył się podejść?
Nie odważył się? Aż tak strasznie wyglądam? :) :) Nie, na całe szczęście nigdy nie musiałem na ulicy używać siły i mam nadzieję, że nigdy się to nie zdarzy.

Jakie jest twoje marzenie?
Tak naprawdę, to nie mam marzeń... Wyznaczam sobie cele i do nich dążę. Cieszę się każdym dniem i jestem wdzięczny za to co mam, co posiadam. Za to, że mogę robić, to co robię. Nie bujam w obłokach, tylko robię to, co kocham i staram się każdego dnia być lepszy od tego kolesia, którego widzę w lustrze. Jeżeli marzę, to tylko o tym, by zdrowie pozwoliło robić mi to wszystko jak najdłużej. Niczego więcej nie potrzebuję.

Krystian dziekuję za rozmowę i zyczę Ci dalszych sukcesów oraz spełnienia wyznaczonych celów.

Warto przeczytać:

  1. Miłość do tworzenia Izabeli towarzyszy od kołyski
  2. Edukowanie o ratowaniu życia to ich cel, współczesne anioły z PASSIO
  3. Czy każdy może być animatorem opowie Marta, masterka animacji

Odsłony: 427