Dominika pokochała rysunek, który stał się jej azylem

Ma jedynie 19 lat, a jej rysunki i rzeźby wyglądają jakby wyszły spod ręki profesjonalisty. Dominika rysunkiem zajmuje się od dziecka, jak sama mówi: "kocham to co robię". 

Zawsze była samoukiem, ale postanowiła swoje umiejętności rozwijać w Liceum Plastycznym, które kończy już w tym roku. Jej pracę możecie zobaczyć również na portalu społecznościowym: Dominika Kaczor ART

Dominiko skąd wzięła się w Tobie miłość do rysunku? Czy od zawsze wiedziałaś, że będziesz zawodowo rysować?
Ciężko powiedzieć, bo od dziecka rysowałam, nie ważne kiedy i gdzie. To był mój azyl – kiedy rysowałam nic więcej mnie nie obchodziło, cały świat zostawiałam za sobą. W szkole, nie interesowało mnie za bardzo ani to, co mówi nauczycielka, ani zabawy innych dzieci, wyciągałam kartkę i rysowałam. Kiedyś miałam przez to problemy, wiele osób martwiło się, że za bardzo się zamykam i tak żyję w swoim szczelnie zabezpieczonym przez siebie świecie, nikogo do niego nie dopuszczając. Miałam problemy z koncentracją, dalej mam, ale obecnie to wygląda zupełnie inaczej i przede wszystkim teraz, z perspektywy czasu, nie wstydzę się o tym mówić. Rysowanie to było jedyne, co lubiłam robić i nie zważając na wszelkie nakazy zarówno nauczycieli, jak i rodziców, słuchałam głosu serca i robiłam tylko to, co kochałam. Szczerze mówiąc, nie myślałam wtedy o przyszłości i traktowałam to jedynie, jako hobby, aczkolwiek hobby, które było całym moim życiem. Nie miałam wokół siebie fachowców, którzy mogliby mi dać do zrozumienia, że mam to coś, żebym to w sobie pielęgnowała, bo może kiedyś wyjść z tego coś pięknego. Kiedy wszyscy ganili mnie, że poświęcam cały swój wolny czas na trzymanie w ręku ołówka i tym samym zaniedbuję inne rzeczy, moja siostra motywowała mnie i podsycała tę pasję. Pamiętam, że na wakacjach, gdy wszystkie dzieci beztrosko spędzały swój wolny czas, ja dostawałam od niej zadania – kazała mi rysować, codziennie minimum dwa portrety, dowolnie przez siebie wybranych postaci, tak żeby przez okres dwumiesięcznych wakacji moja teczka z rysunkami powiększyła się o jakieś 120 rysunków. Oczywiście to były moje początki, więc dość szybko udawało mi się narysować taki portret, ale myślę, że to właśnie dzięki tym ćwiczeniom dobrze opanowałam manewrowanie ołówkiem. Już wtedy pomału zaczęły kiełkować marzenia. Kończyłam gimnazjum i nie widziałam siebie w innej szkole, niż w tej, do której obecnie chodzę. Miałam jednak w sobie mało pewności siebie, wydawało mi się, że nie tak łatwo dostać się do takiej szkoły i że nie mam wystarczająco dużego talentu. Dodatkowo ludzie wokół powtarzali, że będzie ciężko, że nie zdobędę konkretnego zawodu itp. To mnie nieco zniechęcało. Ale do akcji znowu przystąpiła moja siostra, ochrzaniła mnie za ten brak pewności siebie, powiedziała, że ona wierzy we mnie i mój talent i jest pewna nie tylko, że dostanę się bez problemu do plastyka, ale że również w nieco dalszej przyszłości do ASP. Żebym nigdy nie przestawała w siebie wątpić i zawsze pamiętała o tym, co mi powiedziała. Na tamtym etapie była jedyną osobą, która mnie wspierała w spełnianiu marzeń. Na tamtym, bo teraz, gdy zaczęłam osiągać sukcesy w tej dziedzinie i jestem ceniona przez ludzi, którzy się na tym znają, nagle uwierzyli we mnie i zaczęli mnie wspierać również inni. A znacznie bardziej potrzebowałam tego kiedyś, teraz jakoś daję sobie radę sama (śmiech). W każdym razie siostra miała rację, bo w plastyku rzeczywiście uświadomiłam sobie, że jestem w odpowiednim miejscu i że nie znalazłam się tu przypadkowo.

Dlaczego tak bardzo pokochałaś rysunek? Masz jakiś idoli i idziesz ich śladami?
Znowu pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Rysunek pokochałam, bo właśnie w nim czuję się najlepsza, myślę, że tak mają wszyscy. Kochają to, w czym czuję się dobrzy i co sprawia im przyjemność. Ja tak mam właśnie z rysunkiem. Co do idoli, to takim moim pierwszym mistrzem był Dirk Dzimirsky, współczesny artysta znany głównie z prac hiperrealistycznych. Byłam nim mega zafascynowana, chciałam tak rysować, jak on i spędzałam długie godziny nad jednym rysunkiem, żeby dopracować każdy detal. Myślę, że widać w wielu moich pracach jego wpływ. I choć teraz już nie rysuję hiperrealistycznie i staram się dodawać do moich rysunków więcej ekspresji i dynamiki, dalej jednak mam ciągotki do skupiania się na detalach. Obecnie artystą, którego najbardziej podziwiam jest Zdzisław Beksiński. Zrobiłam kilka reprodukcji jego obrazów i rysunków, a pracę dyplomową z rzeźby robię na podstawie jednej z jego grafik.

Patrząc na twoje pracę, przyznaję, że widać w nich nie lada wyobraźnię, skąd czerpiesz inspirację?
Różnie. Przeglądam wiele stron internetowych, w których publikowane są prace artystów zarówno początkujących, jak i tych, którzy już się wybili. Każda z nich ma w sobie coś ciekawego. Jak tak napatrzę się na setki takich prac i w każdej z nich odnajdę coś interesującego dla siebie, później mam więcej pomysłów. Do tej pory jednak rysowałam głównie z patrzenia, robiłam reprodukcje albo jakieś miksy.

Gdy już znajdziesz inspirację i masz pomysł na rysunek, opowiedz co dzieje się dalej? Jak dalej wygląda Twoja praca, szkicujesz czy od razu robisz „na czysto”?
Oczywiście najpierw szkicuję. Zawsze pierwsze trzeba zrobić jakiś szkic, który można albo zostawić w takim stanie, też będzie ciekawie wyglądał, albo dopracować.

Jakich narzędzi i materiałów używasz do swoich prac?
Kartka i ołówek to jest to, z czym nigdy się nie rozstaję. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Wiadomo, jeśli zabieram się za jakąś pracę malarską to muszę mieć farby, najczęściej maluję akrylami i olejnymi, oraz porządne płótno. Natomiast, co do rzeźby w drewnie potrzebne jest imadło, na którym ów klocek jest przymocowany, dłuta i pobijak. Ja jednak znacznie bardziej lubię rzeźbić w glinie, niestety nie posiadam jeszcze swojego prywatnego kawaletu, używam go jedynie w szkole, a wiadomo, że na nim rzeźbienie jest o wiele wygodniejsze.

Masz swój własny styl, który jest dla Ciebie charakterystyczny, czy nadal szukasz swojej drogi zawodowej? Po czym można poznać twoje pracę?
Myślę, że jestem jeszcze za młoda, żeby stać w miejscu, pozostać przy jednym konkretnym stylu. Chciałabym się rozwijać, próbować wielu nowych rzeczy. Myślę, że po latach takich eksperymentów, wielu próbach i poszukiwaniach, dotrę do tej właściwej i przeznaczonej mi drogi.

Rysunek to Twój główny kierunek pracy, wiem, że zajmujesz się również rzeźbiarstwem. Co zapoczątkowało w Tobie przygodę z rzeźbiarstwem?
Szkoła, oczywiście szkoła. To właśnie w Liceum Plastycznym po raz pierwszy zetknęłam się z rzeźbą, jakoś podskórnie czułam, że stanie mi się bliska, dlatego też wybrałam profil rzeźbiarski i okazało się, że się nie myliłam.

Pamiętasz swoją pierwszą rzeźbę? Co to było?
Moją pierwszą rzeźbę w drewnie zrobiłam na szkolnych zajęciach ze snycerstwa. Była to płaskorzeźba ptaka. Natomiast w glinie płaskorzeźba martwej natury na podstawie naszych wcześniejszych szkiców.

Jak wygląda przygotowanie drzewa do pracy? Jakie drzewo wykorzystujesz najczęściej do rzeźbienia?
Hmmm. Drzewo przede wszystkim musi być suche. Gdy takie jest należy je okorować, tzn. oczyścić z kory. Już wcześniej przygotowane szablony o wymiarach 1 do 1 trzeba przypiąć pinezkami do okorowanego materiału i odrysować kształt jednego z nich. Następnie należy ściąć nadmiar niepotrzebnego drzewa równolegle względem osi narysowanej na czubku klocka. Tak samo z drugim rzutem – tak, aby bryła nabrała geometrycznego kształtu. Po takim przygotowaniu materiału można przystąpić do zaokrąglania formy poprzez podcinanie jej ostrych krawędzi. Dopiero później można przystąpić do rzeźbienia dokładniejszej formy i zabawy w detale. Rzeźbi się za pomocą dłut, pobijaka bądź siekiery (często pomocą służy nam drugi profesor pracujący w maszynowni odcinając nam kawałki drewna piłą). Najlepszym gatunkiem drewna spotykanym w Polsce jest lipa, dlatego też właśnie z tego materiału najczęściej się rzeźbi. Natomiast drzewa iglaste zwykle nie są wykorzystywane do rzeźby z powodu ich łykowatości oraz tendencji do rozwarstwiania się materiału pod wpływem uderzeń dłut. Rozpoczęcie pracy w glinie wygląda nieco inaczej. Najpierw należy zrobić drucianą konstrukcję przymocowaną do deski, a następnie nakłada się potrzebna ilość gliny, z której później formujemy rzeźbę.

Czy wystawiasz swoje prace? Gdzie je można obejrzeć bądź kupić?
Moje prace można zobaczyć m.in. na profilu -> Dominika Kaczor ART Oczywiście nie dodaję wszystkich, ale jest ich tam sporo. Oprócz tego moje prace można zobaczyć w Liceum Plastycznym w Krośnie - na korytarzu są wystawione moje prace plenerowe. I oczywiście w szkolnych pracowniach artystycznych. Od czasu do czasu nasze prace są też wystawiane w krośnieńskim Regionalnym Centrum Kultur Pogranicza czy Biurze Wystaw Artystycznych. Na wiosnę, właśnie w BWA, będzie można obejrzeć wystawę podyplomową wszystkich absolwentów LP. Zachęcam też do obejrzenia zdjęć rzeźb, które ostatnio startowały w I Podkarpackim Przeglądzie Rzeźb Klas Dyplomowych (udało mi się zdobyć pierwsze miejsce :D ) na stronie Biuro Wystaw Artystycznych

Ile czasu zajmuje Ci wykonanie jednej rzeźby?
Czas pracy nad drewnem jest długi i wyczerpujący w zależności od jej wielkości oraz stopnia trudności, który sobie wyznaczamy własnymi pomysłami i wcześniejszymi szkicami. Dlatego w szkole zwykle przeznaczamy jeden semestr na jedną pracę. Natomiast na małą rzeźbę postaci, płaskorzeźby czy innych drobnych motywów w glinie przeznaczamy średnio 4 godziny lekcyjne, a na rzeźbę portretową ok 5-6 godzin.

Co jest Twoim źródłem inspiracji i co zapewnia motywację do pracy nad kolejnymi produktami?
Co mnie motywuje do tworzenia? Jeśli ktoś musi być jakoś szczególnie motywowany do tworzenia to znaczy, że nie robi tego z miłością, tylko interesownie. Ja rysuję, maluję czy rzeźbię dla siebie. Bo odczuwam taką wewnętrzną potrzebę. W ogóle mam tak sentymentalny stosunek do moich starszych prac, że gdyby ktoś chciał je ode mnie kupić, musiałabym się nad tym długo zastanowić. Mimo, że nie są one według mnie na jakimś wysokim poziomie, rysowałam je kilka dobrych lat temu, kiedy jeszcze nie miałam aż tak dobrego warsztatu, ale żadna cena nie satysfakcjonowałaby mnie, bo to jednak coś, w co włożyłam serce. Zresztą moja siostra zabroniła mi sprzedawać te prace, które robiłam dla siebie – one mają być pamiątką, takimi drzwiami do mojej przeszłości i moich początków.

Masz jakieś wskazówki dla przyszłych artystów? Co chciałabyś coś powiedzieć osobom, które zaczynają swoją przygodę z rysunkiem lub rzeźbą i nie wychodzi im to tak jakby sobie zamarzyli?
Hmmm. Nigdy za dobrze nie wychodziło mi udzielanie wskazówek. Tym bardziej w takiej materii. Jestem zdania, że to trzeba po prostu czuć w sobie. I przede wszystkim, nigdy, ale to nigdy się nie poddawać. Oczywiście, zawsze dobrze zapytać o radę fachowca, który nam powie czy mamy potencjał czy nie, bo od tego trzeba zacząć. Ale jeśli już się upewnimy, że mamy, to jeszcze wiele krętych i wyboistych dróg przed nami, dlatego ta wiara jest nam potrzebna najbardziej. Ważne, żeby robić to, co się kocha. Wbrew wszystkim i wszystkiemu.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
Zdać maturę (śmiech). Tak, to jest teraz najważniejsze i tym się najbardziej przejmuję. Jak zdam maturę to myślę, że wszystko jakoś pomału się ułoży. Planuję studiować rzeźbiarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Trzymajcie, więc kciuki zarówno za moją maturę (a to bardzo się przyda) oraz za to, żebym dostała się na wymarzone studia.

Dominiko dziękuję Ci za rozmowę i jednocześnie życzę sukcesów w obranych planach i osiągnięcia celów, które sobie wyznaczyłaś.

 Przeczytaj także:

  1. Rafał śpiewa kontratenorem w operze
  2. O miłości do strażackiego munduru opowie Gabi
  3. Szydełkowy zakątek Gabrieli
Odsłony: 671