Rafał śpiewa kontratenorem w operze

Mój kolejny bohater Rafał to umysł ścisły, przynajmniej tak uważał rozpoczynając naukę na Politechnice. Jednak jego miłość do muzyki zwyciężyła, obecnie wykonuje utwory w kontratenorze -> jest to najwyższy głos męski. Realizuje swoje marzenia jako śpiewak operowy, a jego kariera nabiera tępa. 

Rafał Tomkiewicz to wyjątkowo uzdolniony muzycznie mężczyzna, gra na skrzypcach, jest kontratenorem, współpracował między innymi z Filharmonią Krakowską, Operą Krakowską, Warszawską Operą Kameralną, czynnie udziela się artystycznie w Polsce i za granicą. Kontratenor to najwyższy głos męski, który uzyskuje się dzięki specjalnej technice oraz wrodzonym uwarunkowaniom. Opera z języka włoskiego oznacza sceniczne dzieło muzyczne wokalno-instrumentalne, w którym muzyka współdziała z akcją dramatyczną. Rafała możecie śledzić w mediach społecznościowych: Rafał na FB oraz Rafał na YT

Panie Rafale proszę powiedzieć kilka słów o sobie, czyn się Pan zajmuje na co dzień, gdzie Pan pracuje?
Dzień dobry. Bardzo dziękuję za zaproszenie. Aktualnie jestem na finiszu moich studiów magisterskich na wydziale wokalno-aktorskim Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Tam też oczywiście mieszkam i planuje spędzić swoją najbliższą przyszłość. Ponadto mam przyjemność bycia uczestnikiem Programu Kształcenia Młodych Talentów, który działa przy Teatrze Wielkich w Warszawie. Jest to forma studia operowego, gdzie współpracujemy z artystami światowego formatu.

Panie Rafale z wykształcenia jest Pan inżynierem elektrotechniki, jak to się stało że jest Pan obecnie studentem na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina W Warszawie. Co Panem kierowało przy wyborze uczelni?
Moja przygoda z muzyką rozpoczęła się w wieku 10 lat kiedy rozpocząłem naukę gry na skrzypcach w Prywatnej Szkole Muzycznej I stopnia Anny i Adama Munzbergerów. Od zawsze byłem muzykalnych chłopcem, więc rozwój w tym kierunku dawał mi wiele przyjemności. Będąc uczniem klasy matematyczno-fizycznej w I Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Krośnie nie wiedziałem jeszcze, że będę śpiewać zawodowo. Z racji technicznego kierunku w liceum podjąłem studia o podobnych formacie. To właśnie w Krakowie rozpoczęła się moja przygoda ze śpiewem operowym, o którym tak naprawdę nie miałem pojęcia. Był to rodzaj śpiewu, który mnie zafascynował i ta fascynacja trwa do dzisiaj.

Kto i kiedy odkrył w Panu talent muzyczny?
Tak jak wspomniałem wcześniej od najmłodszych lat wykazywałem zainteresowanie dziedziną muzyki. Jako kilkuletnie dziecko dostałem w prezencie od dziadka akordeon. Mój dziadek był kiedyś organistą i świetnym akordeonistą. Stąd często braliśmy nasze instrumenty i oddawaliśmy się muzykowaniu. Ponadto bardzo dużo w rozwoju mojego talentu muzycznego czy artystycznego pomogła mi wspomniana Szkoła Muzyczna. Mieliśmy okazję częstych występów, wyjazdów, koncertów. Dzisiaj z perspektywy czasu widzę tego wszystkiego owoce.

Jaka była Pana droga na ścieżce muzycznej?
Po ukończonej szkole muzycznej w wieku 16 lat realizowałem się muzycznie na wiele sposobów. Komponowałem, byłem założycielem kilku zespół, w których realizowałem się jako pianista, skrzypek, wokalista. Brałem udział w wielu lokalnych inicjatywach artystycznych. Jak śpiewam, można usłyszeć np. TUTAJ 

Kiedy i dlaczego postawił Pan na operę?
Kiedy rozpocząłem studia na Akademii Górniczo Hutniczej na kierunku Elektrotechnika, rozpocząłem jednocześnie moją przygodę ze śpiewem operowym. Umówiłem się z Jackiem Ozimkowskim, Profesorem Akademii Muzycznej w Krakowie na przesłuchanie. Jedyne co od niego usłyszałem to to, że potencjał jest ale czeka mnie dużo pracy jeśli rzeczywiście chce śpiewać operowo.

Z tego co mi wiadomo rozpoczynał Pan naukę śpiewu jako tenor. Skąd taka zmiana na głos kontratenorowy?
Na jednej z lekcji jeszcze w Akademii Muzycznej w Krakowie użyłem swojego falsetu w celu śpiewania bardzo wysokich dźwięków w skali tenora. Falset zabrzmiał bardzo mocno, okrągło, z dużą ilością alikwotów. To był moment, w którym odkryłem swoje możliwości by śpiewać kontratenorem. Czym jest ten dźwięk usłyszeć można TUTAJ W bardzo szybkim czasie przygotowałem repertuar na „nowy głos” i zaśpiewałem egzamin licencjacki. W międzyczasie poznałem Artura Stefanowicza, profesora Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, do którego przeniosłem się w celu rozpoczęcia studiów magisterskich.

Jest Pan śpiewakiem operowym, czy ciężko jest wykonywać utwory operowe?
Ważne są w wykonywaniu muzyki operowej umiejętności interpretacyjne, dobra znajomość libretta, wrażliwość emocjonalna ale przede wszystkim świetna technika. Typowe arie operowe począwszy od baroku aż po czasy współczesne są bardzo wymagające. Bez odpowiednich umiejętności operowania swoim głosem wykonanie arii staje się bardzo uciążliwe dla śpiewaka.

Utwory operowe znacząco różnią się od innych rodzajów muzyki, czy w dzisiejszym świecie jest popyt na tego rodzaju dzieło muzyczne?
Dopóki nie zacząłem interesować się muzyką operową myślałem, że jest to nisza i mało kto tego słucha. Ku mojemu zdziwieniu mamy u nas w Polsce sporo Teatrów Operowych i bilety na spektakle sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Niestety w mediach promowana jest „inna” muzyka stąd też wydawać się może, że muzyka operowa nie istnieje.

Jest Pan członkiem projektu muzycznego Beyond Musicals, proszę opowiedzieć czytelnikom czym jest ten projekt.
Inicjatorem tego Projektu jest mój kolega Rafał Stach, człowiek o wielki sercu. W porozumieniu z Fundacją Jaśka Meli stworzyliśmy serię koncertów charytatywnych między innymi w RCKP w Krośnie, Operze Krakowskiej, Teatrze Ludowym w Krakowie oraz Teatrze Variete. Dochód z biletów oraz przeprowadzanych licytacji w przerwie koncertu oddany został w ręce beneficjentów Fundacji. Miałem przyjemność występować na scenie z moim wspaniałymi kolegami artystami. Przede wszystkim Aleksandrą Szmyd, Alanem Bochnakiem, Sarą Pohl, Ksenią Matsuk. Wykonywaliśmy światowe kompozycje muzyki operowej i musicalowej. Wspaniała inicjatywa.

Jest Pan laureatem i zdobywcą wielu nagród. W którym momencie Pana kariera nabrała rozpędu?
Moja kariera jako kontratenor nabiera coraz większego tempa. W lipcu 2017 roku pojechałem na pierwszy mój konkurs wokalny. Był to Ogólnopolski Konkurs Wokalny im. Krystyny Jamroz w Busku Zdroju. Ku mojemu zdziwieniu zdobyłem I nagrodę oraz nagrodę za najlepiej wykonaną arię oratoryjną. Byłem pierwszy kontratenorem w Polsce, któremu udało się kiedykolwiek wygrać ten konkurs. Kolejno Nagroda Specjalna Związku Artystów Scen Polskich na Międzynarodowym Konkursie „Złote Głosy” w Warszawie. W październiku 2017 roku wziąłem udział w Międzynarodowym Konkursie Muzyki Dawnej w Poznaniu, gdzie udało się wyśpiewać wyróżnienie. Tak naprawdę, dopiero zaczynam nabierać wiatru w żagle.

W ostatnim czasie występował Pan w Filharmonii Krakowskiej w dziele „72 Anioły” światowej sławy kompozytorki Lery Auerbach oraz wykonywał Pan „Mesjasza” G. F. Handla podczas Annum Festiwal w Chorzowie oraz Tarnowskich Górach. Może Pan coś więcej o tym opowiedzieć?
Zaśpiewanie solowej partii w „72 Aniołach” Lery Auberbach to ogromny zaszczyt. Była to polska premiera z towarzyszeniem wspaniałego kwartetu saksofonowego „Rascher Saxophone Quartet” oraz zespołu wokalnego Cracow Singers, z którym mam przyjemność od 2 lat współpracować. Koncert zakończyły się owacją na stojąco, więc możemy uznać to wydarzenie za wielki sukces. Jeśli chodzi o solowe partie w najpiękniejszym oratorim jakie znam „Mesjasz” to również wielki sukces i spełnienie moim marzeń. Odkąd zacząłem śpiewać kontratenorem i rozkochałem się w muzyce barokowej, pragnienie wykonania tego dzieła muzycznego było tak mocne, że długo na propozycję nie musiałem czekać. Marzenia się spełniają.

Teatr IWIA to teatr muzyczny bez własnej sceny, sceną teatru jest każde miejsce, gdzie jego artyści mogą występować przed publicznością. Jak często ruszacie w drogę z teatrem?
Z Teatrem IWIA to tylko chwilowa przygoda. Zostałem kiedyś polecony przez mojego „krakowskiego” pedagoga, aby zastąpić śpiewaka w autorskim spektaklu Teatru „Paryski Romans”. Tak się złożyło, że zostałem w nim na dłużej. Spektakl powoli schodzi z repertuaru ponieważ przez ostatnie 2 lata objeździliśmy z nim sceny każdego zakątku Polski.

Czy uważa się Pan za aktora teatralnego?
Każdy śpiewak występujący na scenie to też aktor. Nie mam niestety żadnych kwalifikacji, aby uważać się za aktora teatralnego. Jednocześnie uważam, że umiejętności i predyspozycje aby nim zostać posiadam, ale nie zastanawiałem się aby w tym kierunku również się rozwijać.

Obecnie gdzie można Pana zobaczyć i posłuchać?
6 Marca koncert Muzyki Barokowej w Teatrze Wielkim w Warszawie z towarzyszeniem orkiestry. 9 Marca w Teatrze Colegium Nobilium w Warszawie wystawiamy polską premierę Opery Il trespolo tutore Alessandro Stradelli gdzie wystąpię w roli Nino. Pod koniec marca wystąpię razem z zespołem wokalnym Cracow Singers podczas Festiwalu Misteria Paschalia, gdzie wykonamy utwory Wacława z Szamotuł. Będzie to Polska Premiera. Ponadto mamy w planach wydanie płyty z tym materiałem.

Jakie są Pana plany na najbliższą przyszłość?
Moje plany na przyszłość są bardzo proste. Praca, konkursy i jeszcze raz praca. Chcę być najlepszą wersją kontratenora jaką mogę sobie wymarzyć. Wiem, że mam do tego predyspozycje i tylko ciężką pracą dotrę tam gdzie chcę. W zeszłym tygodniu dostałem ostateczne informacje na temat kontraktu z Teatrem Wielkim w Poznaniu. We wrześniu 2018 roku będę miał przyjemność wykonać partię Tolomeusza w Operze Juliusz Cezar Geaorga Friedricha Handla. Już teraz serdecznie Państwa zapraszam i dziękuję za wywiad.

Panie Rafale, życzę Panu spełnienia marzeń i mam nadzieję, że wkrótce usłyszę Pana na żywo. 

Przeczytaj również:

  1. O miłości do strażackiego munduru opowie Gabi
  2. Ewelina rzuciła wszystko i wyjechała ..... do Azji
  3. Grzegorz i jego kolekcjonerska pasja

Odsłony: 176