Ula chciała rzucić fajki, zaczęła biegać... teraz biega w maratonach!

Kategoria: Inspiracje Opublikowano: środa, 07, luty 2018 Justyna Zimny-Frużyńska Drukuj E-mail

Emil Zatopek, wielokrotny mistrz olimpijski, powiedział „Jeżeli chcesz biegać, przebiegnij kilometr. Jeżeli chcesz zmienić swoje życie - przebiegnij maraton”. Ula Honkisz-Godlewska zamieniła śmierdzące fajki, na buty do biegania. Od ponad 3 lat, biega tu i tam, zdobywając kolejne maratony.

Czy bieganie szlifuje jej charakter? Czy uczy pokory? O tym wszystkim opowie w naszej rozmowie.

Ula jak zaczęła twoja przygoda z bieganiem? Jak długo biegasz?
Moja przygoda z bieganiem, jest bezpośrednio związana z moją przygodą z paleniem. Przez parę długich lat paliłam papierosy, aż pewnego październikowego dnia stwierdziłam, że trzeba coś zrobić dla siebie i coś w swoim życiu zmienić. Rzuciłam papierosy i aby do nich nie wrócić, zaczęłam biegać. Aby mieć mocniejszą motywację w swoim nowym postanowieniu, wyznaczyłam sobie cel. Jak spadać, to z wysokiego konia – i na celowniku znalazł się Zimowy Maraton Bieszczadzki, który miał się odbyć końcem stycznia w Cisnej. Początki biegowe nie były łatwe, wymagało to trochę samozaparcia i dyscypliny – zwłaszcza, jak po kilkuset metrach łapałam zadyszkę, ale chcieć to móc.

Biegasz sama czy twój mąż podzielił twoja pasję i biegacie razem?
Z Krzyśkiem wiele rzeczy robimy wspólnie – razem jeździmy motocyklami, razem podróżujemy. Tak też było i z bieganiem – razem zaczynaliśmy, wspieraliśmy się i na zmianę decydowaliśmy o długości i trasie danego treningu. Teraz Krzysiek jest o wiele lepszy niż ja, ale myślę, że to przez jego dłuuugie nogi :) Ja racji swoich 160 cm wzrostu muszę robić o wiele więcej kroków, aby Mu dorównać.

Nie dawno zostałaś mamą, czy Tadeuszek daje Ci chwile wytchnienia na trening?
Jestem dumną mamą, ale dopiero uczę się odnajdywać w nowej rzeczywistości, nie mniej jednak nie wyobrażam jej sobie bez treningów. Praktycznie całą ciążę, bo do 8 miesiąca, biegałam. Nie były to, co prawda, tak wymagające treningi jak wcześniej, ale sam fakt przytruchtania kilku lub kilkunastu kilometrów, sprawiał, że się lepiej czułam. Mój Tadzio, mimo że jeszcze nie umie chodzić, ma już przebiegnięte ponad 200 kilometrów i w tym również półmaraton. Po porodzie wytrzymałam tydzień siedząc w domu, w kolejnym tygodniu ubrałam buty do biegania i uciekłam na szybką przebieżkę, chciałam przewietrzyć głowę.

Na co zwracasz szczególna uwagę, przygotowując się do biegania?
Na pogodę, nie lubię marznąć, więc zwracam uwagę na to jak się ubrać.

Czy, kiedy i dlaczego bieganie stało się twoim bzikiem?
Czy: No pewnie, że się stało!!!
Kiedy: Jak udało mi się pierwszy raz pokonać założoną trasę 5 km. Baaardzo to cieszyło. Teraz są tylko inne dystanse, ale radość ta sama.
Dlaczego: Wiesz jak fajnie jest oglądać biegaczy w obcisłych gatkach :)  a jest na co popatrzeć. To dodaje powera!!

Ile kilometrów pokonujesz w ciągu roku?
Nie liczę tego dokładnie. Ostatni rok, też był nie do końca taki jak poprzednie, ze względu na ciążę.

W ilu zawodach w ciągu roku bierzesz udział?
Mam taką, nie do końca fajną cechę, że łatwo mnie podpuścić i niektórych rzeczy nie trzeba mi dwa razy powtarzać. Dlatego mój kalendarz biegowy, był w sezonie dość mocno wypełniony. Nie liczę, w ilu zawodach biorę udział, chodzi przecież o przyjemnie spędzony czas.

Który z twoich maratonów lub półmaratonów jest dla ciebie najważniejszy?
Na pewno najbardziej zapamiętam pierwszy maraton, który na tamten moment wydawał się dość abstrakcyjnym celem i porwaniem się z motyką na księżyc. Ale najważniejsze było moje pierwsze ultra-bieganie – czyli bieganie dłuższe niż dystans maratoński - Łemkowyna Ultra Trail na dystansie 70 km.

Czy uważasz, że przebiegnięcie maratonu potrafi zmienić życie, dlaczego?
Na pewno te długie dystanse uczą nas pokory. Trwają one zwykle parę godzin, w tym czasie poznajesz lepiej swój organizm, dowiadujesz się na ile Cię stać oraz ile możesz jeszcze z siebie dać, kiedy łamie Cię kryzys. A to samo w sobie zmienia postrzeganie pewnych spraw. Czy zmienia życie? Pewnie trochę tak, jak już się zdecydujesz na maraton, to wsiąkłeś w bieganie i Twoje życie trochę się zmienia :)

Wiem, że masz na swoim koncie również Runmageddon – wytłumacz, co to jest?
Mam na swoim koncie w zasadzie 3 edycje Runmageddonu (na dystansie 3, 12 i 21 km). Jest to trochę inna formuła biegania. Bieg, w którym trzeba pokonać również przeszkody – jak np. wspinanie się po linie, zasieki, czołganie się w błocie i w wodzie, równoważnie, kontenery z lodem. Runmageddon wymaga nie tylko szybkości, ale szeroko pojętej sprawności i kondycji. Ten rodzaj biegania, wymaga od uczestników współpracy, ponieważ niektóre przeszkody są niemożliwe do pokonania bez pomocy – ale przede wszystkim jest świetną zabawą.

Jak długo przygotowywałaś się do startu?
Nie przygotowywałam się specjalnie do tych zawodów. Na co dzień jestem aktywna, a chciałam spróbować czegoś nowego i innego. Zdecydowanie mogę każdemu polecić Runmageddon – jest sporo różnych dystansów, dla początkujących i bardziej zaawansowanych.

Co uznajesz za swój największy sukces w bieganiu?
To, że w ogóle zaczęłam biegać i rzuciłam te śmierdzące fajki (jak ja mogłam w ogóle palić to świństwo).

Czy mogłabyś dać wskazówkę, jak pokonać kryzys podczas biegu?
Oprócz tego, że głównie biega się nogami, to biega się również głową. Niestety nie jestem w stanie dać złotej rady, co zrobić, kiedy dopada cię „ściana”. Ja jestem nastawiona na dany cel i choćbym padła, to, jeżeli coś sobie postanowię, to muszę tego dopiąć. Nie znaczy to, że nie miewam kryzysów – ale jeżeli nogi odmawiają posłuszeństwa, to czas zmobilizować głowę i skupić się na celu (nie musi być nim od razu meta, może być najbliższe drzewo, kamień, czy skrzyżowanie).

Od czego trzeba zacząć, aby biegać?
Zdecydowanie od ubrania butów, zawiązania sznurowadeł i podjęcia decyzji czy biegniemy w lewo czy w prawo. A potem już samo poleci.

Jakie masz biegowe marzenia?
Hmm… dobre pytanie, jest sporo fajnych biegów, w których chciałabym wziąć udział. Myślę, że takim marzeniem, które ma prawo się spełnić, będzie bieg 7 Dolin na Festiwalu Biegowym w Krynicy, na dystansie 100 km. A potem, to już tylko zostają dystanse ponad stukilometrowe – ale to trochę dalsza perspektywa.

Co możesz powiedzieć innym, aby zachęcić ich do biegania? 
Bieganie jest fajne, szczególnie w sobotę o szóstej rano, kiedy rodzinka jeszcze śpi. Wracasz do domu o 8 ze świeżymi bułkami, prosto na drugie śniadanie. Ale tego trzeba samemu spróbować, żeby się przekonać. Polecam :) Aha… i nie od razu Rzym zbudowano.

Ula dziękuję za rozmowę, mam nadzieję że twój sposób na rzucenie fajek będzie również sposobem wielu innych fantastycznych osób.
Mam nadzieję, że kiedyś wezmę z Ciebie przykład i zacznę w końcu biegać, bo mam to w planie od jakiegoś czasu :)

 
Przeczytaj także:
Grzegorz i jego kolekcjonerska pasja
Marcelina o wyjeździe na misję do Afryki
Szydełkowy zakątek Gabrieli
Natalia i jej pasieka na lawendzie

Odsłony: 476