Szydełkowy zakątek Gabrieli

Kategoria: Inspiracje Opublikowano: środa, 31, styczeń 2018 Justyna Zimny-Frużyńska Drukuj E-mail

Obecnie wraca moda na rzeczy dziergane na szydełku czy drutach, popularnością cieszą się wyroby z filcu czy ręcznie robiona biżuteria. Gabriela z zawodu jest nauczycielką języka polskiego, prywatnie mamą Julki, Milenki i Kubusia, wolne chwile spędza z szydełkiem w ręku, a w swoje szydełkowe cuda wkłada wiele serca.

Gabrysia czym się zajmujesz na co dzień? Jak to wszystko godzisz?
Moje najważniejsze zajęcie to bycie mamą – mam troje dzieci, które zdecydowanie zajmują najwięcej mojego czasu. Poza tym pracuję w szkole – uczę języka polskiego, jestem wychowawcą 29 – osobowej gromadki młodzieży. Pełnię też obowiązki doradcy zawodowego – to moje nowe zajęcie od tego roku. Na nudę więc nie narzekam. Jak to godzę? Właściwie to nie wiem… Chyba nie godzę;-) Zawsze gdzieś z tyłu głowy mam jakieś zaległości – albo w domu, albo w pracy…

Skąd pomysł na szydełkowanie? Czy kończyłaś jakieś kursy, są w ogóle kursy szydełkowania albo szkoły szydełkowania?
Szydełkować nauczyłam się jeszcze w szkole – ale było to tylko zdobycie umiejętności trzymania szydełka i zrobienia półsłupka – nie jakaś wielka pasja. Będąc w trzeciej ciąży, zmuszona byłam na jakiś czas zrezygnować z pracy i odpocząć w domu. Zawsze byłam raczej bardzo aktywną osobą, więc po prostu się męczyłam tym „nicnierobieniem” – postanowiłam samodzielnie urządzić pokój synkowi. Zawsze mnie interesowało rękodzieło – wymarzyłam sobie pokoik urządzony od początku do końca własnoręcznie. Produkty ręcznie robione, personalizowane są bardzo drogie – zdecydowanie nie na moją kieszeń. Stwierdziłam: „Jak to? Ja nie dam rady?”. Przeszukałam Internet, obejrzałam milion tutoriali i tak metodą prób i błędów powstały moje pierwsze prace – kocyk dla synka i maskotki. Później już tylko starałam się podnosić sobie poprzeczkę i uczyć się nowych wzorów – a nie robić wciąż to samo. Kursy szydełkowania się zdarzają, ale raczej w dużych miastach, jest internetowa Szkoła Szydełkowania – tam także zaglądałam na początku mojej przygody z szydełkiem.

Czy szydełko to miłość krótka czy wieloletnia? Jak długo trwa już Twoja szydełkowa przygoda?
Myślę, że to miłość na wiele lat  Mam tyle planów, że – jeśli dożyję – do emerytury może uda mi się je zrealizować. Szydełkuję od dwóch lat, więc stosunkowo krótko – ale przyznam, że dość intensywnie. Nie potrafię odłożyć niedokończonej robótki, ciągnie mnie do niej bardzo – na tyle, że potrafię zarwać nockę, a muszę skończyć zaczęty projekt. Teraz jest mi zdecydowanie trudniej, bo pół roku temu wróciłam do pracy i faktycznie – czasu brakuje. Wypełniam szydełkiem właściwie każdą sekundę wolnego czasu – w poczekalni u lekarza, w trakcie robienia obiadu. Choć rzeczywiście zdarzają się całe tygodnie, gdy nie jestem w stanie zrobić niczego – nadmiar obowiązków niestety nie sprzyja rozwijaniu własnych zainteresowań.

Co w szydełkowaniu sprawia Ci największą radość?
Potrafię się przy tym zupełnie wyłączyć. Całkowicie się uspokajam, schodzą ze mnie wszelkie napięcia i stresy. Poza tym to wielka radość, gdy patrzysz, jak z niczego powstaje coś.

Szydełkowanie jest w pewnym sensie sztuką i rękodziełem. Czy ludzie doceniają taka pracę i godziny dłubania?
Nawet nie w pewnym sensie, ale po prostu – jest sztuką. Uważam, że wszędzie tam, gdzie powstają produkty unikatowe, jedyne w swoim rodzaju – a nie produkt masowy – mamy do czynienia ze sztuką i jest to forma wyrażania siebie. Myślę, że tylko inni rękodzielnicy są w stanie tę pracę docenić – bo rozumieją ile czasu i pracy kosztowała. Osoba, która chce kupić produkt – zwykle patrzy na cenę – a niestety, gdyby chcieć wycenić wkład pracy – koszty produktu ręcznie robionego byłyby zapewne zbyt wysokie na kieszeń potencjalnego nabywcy. Dlatego nie sprzedaję swoich prac. Serce by mi pękło, gdybym musiała kocyk, robiony nocami przez miesiąc sprzedać za 80 złotych.

Skąd czerpiesz inspiracje i pomysły?
Pomysły znajduję zwykle w Internecie, chociaż zdarza się, że zobaczę coś na kimś – i po prostu wiem, że muszę to mieć :) Ostatnio po obejrzeniu „Listów do M3” stwierdziłam, że muszę mieć czapkę jak jedna z aktorek. Przeczesałam pasmanterie w znalezieniu odpowiedniego koloru włóczki – i mam!

Od czego zaczynałaś? Co trzeba kupić, aby rozpocząć ta przygodę?
Zaczynałam od kawałka włóczki ze sprutego szalika i metalowego szydełka. Myślę, że na początek to zupełnie wystarczy – koszt rzędu 3 złote; -)

Czy uważasz, że szydełkować może każdy czy trzeba mieć do tego odpowiednie talenty lub cechy charakteru?
Uważam, że każdy jest w stanie się tego nauczyć. Oczywiście, przyda się odrobina silnej woli i cierpliwości – szczególnie na początku, ale to naprawdę nie jest trudne. Wiem, co mówię – moja 11-letnia córka też już szydełkuje, a jako nauczyciel postanowiłam w tym roku poprowadzić w szkole zajęcia rękodzielnicze. Mam je dwa razy w tygodniu – z dziećmi ze szkoły podstawowej i gimnazjum – i naprawdę świetnie im idzie. Mam nadzieję, że zaszczepię w nich szydełkowego bakcyla.

W czym dokładnie się specjalizujesz? Czy jest to przede wszystkim szydełkowanie czy może także coś jeszcze?
Nie wiem, czy w ogóle się w czymkolwiek specjalizuję… Robię to, na co mam w danej chwili ochotę czy potrzebę. Bardzo lubię robić czapki i chusty, ale robiłam tez maskotki, firanki, ozdoby choinkowe, a nawet torebki, pufy i obicia na krzesła. Szydełko naprawdę daje bardzo duże możliwości.

Jakie było do tej pory najtrudniejsze wyzwanie do „szydełkowania”?
Zdecydowanie firanki. Robiłam je ponad 3 miesiące. Efekt wart był pracy – ale stwierdzam, że chyba był to mój pierwszy – i ostatni raz.

Ile czasu zajmuje Ci wykonanie np. takiej niezbyt skomplikowanej czapki i rękawiczek?
Gdybym miała możliwości czasowe – myślę, że w jeden dzień bym się z tym uwinęła. Niestety, w tej chwili, dłubiąc szydełkiem ukradkiem i w tak zwanym międzyczasie – myślę, że trwałoby to bardzo długo… Pewnie do wiosny;-)

Czy bierzesz udział w kiermaszach? Gdzie można zobaczyć twoja twórczość?
Do tej pory nie brałam udziału w kiermaszach, jakoś wydaje mi się, że taki samouk jak ja to nie ma się jeszcze czym chwalić. Swoje prace jednak pokazuję w gronie znajomych – mam swój fanpage na Facebooku – Szydełkowy zakątek.

Jakie masz szydełkowe plany na najbliższy czas?
Plany… Mam ich mnóstwo. Boję się, że życia mi braknie, aby wszystkie zrealizować. Chciałam zrobić wielki sweter oversize dla córki, narzutę na łóżko, obrus na stół do altany… To tak w najbliższym czasie. A czy się uda? Zobaczymy…

Dziękuję za rozmowę! Życzę Ci Gabi pasji, nie kończących się chęci i dalszego rozwoju w szydełkowym bziku!

Przeczytaj także:

Grzegorz i jego kolekcjonerska pasja
Ewelina i jej "Zumba" sposobem na biznes
Czy makijaż może być sztuką - opowie Natalia
Diana, która została trenerem wokalnym

 

Odsłony: 346