Aby wykonać makijaż klientce, Alicja wstaje o 4 rano!!

Kategoria: Inspiracje Opublikowano: poniedziałek, 01, styczeń 2018 Justyna Zimny-Frużyńska Drukuj E-mail

Kobiety są szalone, jeśli wstają rano aby nałożyć poranny makijaż – tak myślałam do tej pory. Ale wstawać o 4 rano, to chyba nie możliwe? Myliłam się, o czym przekonała mnie w swojej rozmowie Alicja Uliasz, właścicielka studia makijażu i fotografii ALABAMA, która sobotnie makijaże zaczyna o 4 rano.

Alicję zainspirowała ciocia Dziunia, która była bardzo zadbaną pielęgniarką. Prywatnie mama dwóch cudownych chłopców (6 i 2 lata) oraz żona. Jest rozchwytywana na rynku lokalnym. Ciężko się z nią umówić, a wizytę na makijaż trzeba rezerwować na kilka miesięcy do przodu. Baaaa ona ma już zapełniony kalendarz w okresie letnim na 2018 rok.

Prowadzisz własną firmę, czy jest to trudne zadanie? O czym musi pamiętać, kobieta prowadząca własny biznes?
O tym, żeby nie spóźnić się z ZUS-em. Oczywiście żartuje, ale jest to jedna z wielu bardzo ważnych rzeczy, o jakich musi pamiętać młody przedsiębiorca. Właśnie od spraw urzędowych zaczynając, po odpisywanie na wiadomości, odbieranie telefonów, robienie zakupów z tygodnia na tydzień rzeczy, które szybko się zużywają - typu rzęsy, podkłady, bazy, obrabianie zdjęć i na autopromocji kończąc. Może nie brzmi to strasznie, ale czasem uwierz, że doba powinna mieć 36 h, może bym się wtedy wyrobiła ze wszystkim i miała jeszcze czas żeby poćwiczyć z Chodakowską

Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?
Jak już wspomniałam jestem Młodym Przedsiębiorcą, który zaczyna dopiero swoją przygodę z biznesem, dlatego mój typowy dzień pracy to na razie sobota. Zaczynam go czasem bardzo wcześnie, bo o 4 rano. Wstaje nawet przed kurami mojej sąsiadki i przy blasku księżyca, a po około 13 klientkach kończę  dzień o godzinie 16. Wiem, wiem pewnie się zastanawiasz jak można przyjść na makijaż o 4 rano? Ha ha a można Moje klientki to prawdziwe fighterki – zrobią wszystko, żeby dobrze wyglądać, co mogę im zagwarantować! I nawet godzina 4 rano nam nie straszna, makijaż spokojnie da radę przetrwać nawet przez 24h. Kocham ich!

Czy masz dużą konkurencję? Jak docierasz do klientek? 
Może jestem mało skromna, ale w naszej okolicy konkurencji nie mam. Wbiłam się w ten interes w czasie, gdy tak naprawdę dopiero zaczynało się wielki BUM na makijaże i całą tą otoczką związaną z dzisiejszą pompą przedślubną. I mimo braku czasu po urodzeniu dwójki dzieci, pchałam ten wózek do przodu, nie poddawałam się, zapisywałam się na szkolenia i spełniałam swoje marzenia. Dzisiaj wiem ze zrobiłam dobrze, bo świadczy o tym liczba klientek, które zapisane są do mnie na 2-lata przed ślubem. Panny Młode przesuwające godziny ceremonii w tajemnicy przed przyszłym mężem, aby wbić się na makijaż oraz polecające mnie fryzjerki czy kosmetyczki, a nawet fotografowie z Krosna i okolic. Kurczę nie zapomnę słów fotografa, który powiedział, że uwielbia Panny Młode z pod mojej ręki, bo nie musi im robić make upu w Photoshopie! Dzizas, wiesz jak to buduje!!! Oczywiście rozumiem, że dziewczyny malują się u różnych makijażystek i też są zadowolone – co mnie cieszy. Ale największym sukcesem dla mnie jest to, że nikt nigdy nie powiedział mi „co Ty ze mnie zrobiłaś?” albo nie obsmarował mnie w internecie. To mój mały sukces. W dzisiejszych czasach sieć jest okrutna. Do moich klientek w największej mierze docieram poprzez media społecznościowe – facebook i instagram oraz właśnie przez polecenie czyli cichy marketing, co uważam za najlepszą formę promocji. Nie organizuje na swoim koncie zabaw typu „zaproś do zabawy 5 osób niech zalakują mój profil i podbiją mi stronę”, bo to trochę dziecinne. Moje lajki na fb to moje prawdziwe klientki, co bardzo mnie cieszy. Ale jest nas coraz więcej na rynku może nadejdzie taki dzień, że poczuje oddech konkurencji na plecach… Zobaczymy!

Skąd Twoje zamiłowanie do makijażu? 
Z tego miejsca pozdrawiam moja ciocie Dziunię, była pielęgniarką, ale zawsze bardzo zadbana i obwieszona drogą biżuterią. A ja jestem taka trochę sroka i nie powiem, ale w pewnym sensie mi imponowała. W dodatku zawsze resztki i końcówki swoich kosmetyków (mało, kto wtedy jakiekolwiek miał) dawała mi, żebym malowała swoje lalki. I chyba tak naprawdę to Ona przyczyniła się do mojej pasji.

Widziałam metamorfozy twoich klientek, czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że nie ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane?
To dość ciężkie pytanie, i chyba nie odpowiem na nie twierdząco. Pomalowałam już tysiące dziewczyn, często to powtarzam, że Bozia nie dał wszystkim po równo… Bo geny to geny. Jak dziadek miał nos jak ziemniak i wnuczka, która jest drobną dziś kobietką ma tego ziemniaka po dziadku, po mamie opadające powieki i białe brwi oraz po tacie wąskie usta to właściwie stwierdzam, że coś tu nie równo nasz Stwórca porozdawał. Bo w kolejce za Panią Ziemniak czeka długowłosa blond piękność, proste białe zęby, pełne usta, aksamitna skóra i wielkie oczy no i nosek, który z kartoflem nic wspólnego nie ma. „I wtedy wchodzę ja cała na biało” 😉 z pędzlem w ręce i stwierdzam, że jestem potrzebna! I niwelujemy wszystkie mankamenty u klientki nr 1. Usta obrysujemy konturówką, dzięki czemu wyglądają na pełniejsze, doczepimy rzęsy, co podniesie opadający kącik, przyciemnimy brwi i wykonturujemy twarz i co? I wtedy każda z Nas z małą pomocą jest cudna. Od tego jestem, aby pomóc i wydobyć to, co w kobiecie jest najpiękniejsze. Bo gdyby wszystkie wyglądały jak Miss World cóż miałabym robić, byłaby bezrobotna?

Kobieta, matka polka, w większości przypadków godzi obowiązki pani domu z pracą zawodową, gdzie tu jeszcze znaleźć czas na makijaż, fryzurę. Ja kiedy wstaję rano, to jestem w totalnym biegu, często nie zdążę nawet zjeść śniadania, no chyba, że mąż mi zrobi Czy masz radę nie tylko dla mnie, ale ogólnie dla kobiet, jak wygospodarować codziennie te 15 min rano, aby nałożyć makijaż?

Przede wszystkim organizacja. Chociaż mi czasem też do tego daleko, bo człowiek całe życie się uczy i zmaga ze słabościami. Nastawiam budzik szybciej zanim dom wstanie i lecę wziąć prysznic i przygotować śniadanie. Zanim wszyscy zjedzą i się ubiorą, ja już grzeje miejsce przy mojej toaletce. Nie ma, co spędzać aż przed nią 15 minut. Róż, tusz i już - można wyjść do ludzi:) A po drugie warto tu ozłocić moich rodziców, którzy za każdym razem, gdy tylko jest potrzeba zajmują się wnukami i mogę zawsze na nich liczyć! Na początku miałam telefon, który robił kiepskie zdjęcia moich makijaży, zresztą makijaże nie były też na tyle perfekcyjne żeby ich aż fotografować, ale stwierdziłam, że trzeba wejść na level up. Dobra lustrzanka kosztuje kilkanaście tysięcy złotych nie stać mnie było, więc pożyczałam od znajomego mojej siostry. Zdjęcia metamorfoz zachwycały i zdobywałam coraz więcej potencjalnych klientów. Pomyślałam, że idę w dobrą stronę. Więc kolejne marzenie – kurczę muszę mieć swój aparat! Może studio? I znowu z pomocą rodziny i kilku dobrych ludzi na mojej drodze, spełniam swoje marzenie, o którym może niedługo będzie głośno.

Jak odkryłaś, że chcesz się zająć właśnie fotografią?
Pamiętam. Stwierdziłam z koleżanką, która studiowała prawo, że przyda się jej kilka poważniejszych zdjęć i marzyła, aby mieć zdjęcie profilowe na fb adekwatne do swojego przyszłego zawodu. A więc zaświeciłam lampkę nocną, aby dawała więcej światła (dziś boki zrywam), rozwiesiłam prześcieradło, Kaśkę umalowałam, dałam do ręki jakąś książkę format a4 żeby było „naukowo” i to było moje pierwsze zlecenie, haha. A to jak dobrze się przy tym bawiłyśmy to już przemilczę. Ale to też właśnie dzięki Nim – moim przyjaciółkom mogłam ćwiczyć i się uczyć, a one dzielnie to znosiły. Całuje mocno moją Katarzynę, Agnieszkę, Asię i Natalię oraz obiecuje, że już dość sesji z prześcieradłem!

Pamiętasz, jakie było pierwsze zlecenie?
Chyba tak naprawdę dopiero w tym roku - 2017. Stwierdziłam „kurczę mam zrobione super szkoły, kursy i szkolenia od makijażystek gwiazd, kosmetyki mam od najlepszych firm z całego świata i grom klientek, które chcą się u mnie malować na tak ważne imprezy w swoim życiu – chyba jest dobrze”

Są jakieś elementy pracy fotografki, które lubisz mniej?
Interesuje mnie fotografia kobieca, rodzinna i beauty i tego się chce trzymać. Umalować klientkę, ubrać ją w suknie, których w moim salonie nie będzie brakować, obwiesić biżuterią i zrobić kilkanaście zdjęć, aby upamiętnić np. ciążę, urodziny, pierwsze chwilę z nowym członkiem rodziny czy zrobić zdjęć w postaci np. prezentu dla męża czy pamiątki rodzinnej.

W jakiej fotografii się specjalizujesz? Co Cię charakteryzuje, jako fotografa?
Marzą mi się warsztaty u Eleny Shumilovej, która specjalizuje się w fotografii głównie dzieci w towarzystwie zwierząt. Jej zdjęcia to bajka, sami zobaczcie, a będziecie wiedzieć, o czym mówię. Będzie w przyszłym roku w Krakowie prowadzić warsztaty – kto wie, może i mi uda się tam być…

Czy jest coś jeszcze, co poradziłabyś początkującemu fotografowi? Może zrobiłabyś coś inaczej?
Czy to potencjalny przyszły fotograf, fryzjer, adwokat czy lekarz łączy nas jedno - pasja. Każdy chce być coraz to lepszy w tym, co robi, chce się rozwijać i dawać pomoc i satysfakcje swoim klientom czy pacjentom. Niektórzy mówią, że tak samo może uleczyć wizyta u lekarza, co wizyta u fryzjera. Wszyscy jesteśmy potrzebni, a jak kochamy to, co robimy i kształcimy się w tym kierunku i nieustannie rozwijamy to mamy gwarancje sukcesu. Goń swoje marzenia, rób codziennie mały krok do przodu i zanim się oglądniesz będziesz pił szampana – to mogę powiedzieć wszystkim osobom, które rozpoczynają swoja przygodę z własnym biznesem, a boją się czy na pewno sobie poradzą.

Jaki są Twoje plany na najbliższą przyszłość? 
Plany nic o nich nie mówię, żeby nie zapeszyć. Jest to duży projekt, nie same malowanki i zdjęcia. Pomysł zaczerpnięty zza oceanu. Bo świat idzie do przodu i wierze, że dzięki takim ludziom jak ja pomału dogonimy resztę świata 😏 A wszystko z myślą o moich pięknych klientkach, aby rozpieszczać ich na maxa w tak ważnym dniu, jakim jest ŚLUB – tyle mogę zdradzić! I wierzę, że z pomocą mojej wspaniałej rodziny i znajomych zrealizuje swój plan! Trzymajcie kciuki!!😍 i przesyłam moje motto życiowe prosto od Steva Jobsa: „Twoja praca wypełni większość Twojego życia, jedynym sposobem, aby osiągnąć satysfakcję jest wiara w to, że wykonujesz dobrą pracę. Jedyną drogą do wykonania dobrej pracy jest kochanie tego, co się robi. Jeśli tego jeszcze nie znalazłeś – szukaj, nie rezygnuj. Kiedy poczujesz to w sercu będziesz wiedział, że to znalazłeś”.

Dziękuję za rozmowę! Czekam z niecierpliwością na twój projekt, o którym rozmawiałyśmy. Mam również nadzieję, że będzie nam dane pracować razem przy wspólnych warsztatach dla kobiet, z którymi chcę wystartować. Życzę Ci, Alu dalszych sukcesów

 

Odsłony: 2980